niedziela, 01.08.2010, 00.21
Brak ankiety

o warsztacie

Autor tekstu: JACEK JAKUBOWSKI - Instytut TROP -psycholog, superwizor treningu psychologicznego rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, superwizor STOP, sekretarz Rady Trenerów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.


W tradycyjnej formule zajęcia prowadzone w formie warsztatu służyć mają temu by osoby biorące w nich udział czegoś konkretnego się nauczyły. Jeszcze kilkanaście lat temu uczestnictwo w przedsięwzięciu określanym mianem treningu lub warsztatu oznaczało coś wyjątkowego - niezwykle poważnego, głębokiego i angażującego wiele sfer osobowości. W ostatnim dziesięcioleciu nastąpił w tej materii przełom. Słowo warsztat weszło do języka potocznego i niestety jest dziś zbyt często używane i naciągane. Wielokrotnie np. pod nazwą warsztaty są organizowane zupełnie inne przedsięwzięcia, które warsztatami na pewno nie są.

Czym jest warsztat, co go charakteryzuje?

W warsztacie rzeczą fundamentalną jest doprowadzenie do sytuacji, w której ludzie się uczą, a nie są uczeni (stworzenie tzw. sytuacji edukacyjnej). Przedsięwzięcie prowadzone jest przy pomocy różnych zabiegów i technik, ale także specyficznego sposobu uruchamiania aktywności grupy. To wszystko prowadzi do tego, by ludzie się uczyli, dowiadywali, eksperymentowali. Osoba prowadząca warsztat, zwana trenerem, powinna być do w specyficzny sposób przygotowana. Przechodzi cykle szkoleń, nazywane najczęściej szkołą trenerów, w których przygotowuje się osobowościowo (trening interpersonalny, superwizje) i meryto-rycznie (metodyka, wiedza). Przygotowuje się w ten sposób dlatego, że prowadzenie warsztatu jest strasznie skomplikowane, a równocześnie niezwykle proste. Prostota pracy polega bowiem na tym, żeby po prostu grupie nie przeszkadzać - umożliwić rozwój i aktywność. Trudność z kolei polega na tym, iż uczestniczą w nim osoby będące indywidualnie w różnych momentach życiowych, procesach indywidualnych. Nagle osoby te spotykają się i mają zaistnieć razem, ma nastąpić między nimi pewien rodzaj porozumienia. Więcej, muszą razem podziałać, trzymać się pewnego obszaru tematycznego i do czegoś wspólnie dojść. Warsztat, w odróżnieniu od treningu, jest krótki trwa mniej więcej dwa dni (choć są osoby i instytucje które określają słowem warsztat przedsięwzięcia dłuższe). W te dwa dni toczyć się zaczyna proces grupowy - dochodzi do różnych interakcji pomiędzy uczestnikami zajęć, pojawiają się spadki energii, pojawia się struktura grupy. Z drugiej strony w czasie tym zrozumieć trzeba jakieś treści, rozwinąć umiejętności z konkretnego obszaru, który jest przedmiotem wcześniejszego kontraktu z uczestnikami. To jest tradycyjna, bazowa formuła warsztatu.

Dziś coraz częściej warsztatów używa się w celu wywołania pewnych procesów społecznych. Np. w firmie robi się warsztaty, których celem jest poznanie się kierowników i poprawienie przepływu informacji. Innym celem może być utworzenie zgranego zespołu projektowego.

Warsztaty jednak to nie tylko świat firm i biznesu. Często metoda ta wykorzystywana jest do aktywizacji w małych miasteczkach i społecznościach. I tak w środowiskach lokalnych technik warsztatowych używa się do tego by np. pan Stanisław, który jest policjantem mógł się dogadać, zrozumieć i współpracować z Panią Kasią nauczycielką, Danutą, która jest pielęgniarką środowiskową i panem Frankiem z organizacji pozarządowej. Nie chodzi tu więc o nabycie kon-kretnej umiejętności, ale o uruchomienie procesu wspólnego, konstruktywnego działania. Warsztat może być dziś również bardzo dobrze zorganizowaną naradą w której spotykają się członkowie organi-zacji pozarządowej i wspólnie opracowują np. wizję, misję, cele strategiczne, operacyjne, zadania itp. Czasami może prowadzić do tego, iż z jednej strony uczestnicy warsztatu uczą się konkretnego narzędzia i realizują konkretny program, z drugiej zaś tworzą nowe środowisko osób wnoszących innowacje do społeczności lub organizacji. Warsztat więc często najzwyczajniej aktywizuje uczestników do działania, wyzwala motywacje do sprawniejszego funkcjonowania, samodzielnego tworzenia.

Dziś wobec warsztatów pojawiają się ogromnie rozbudowane i wygórowane oczekiwania ze strony różnego typu zleceniodawców. Niejednokrotnie spotkać się można z prośbą o zorganizowanie sześciogodzinnego warsztatu z zakresu komunikacji, współpracy w grupie i rozwiązywania konfliktów. Jeszcze trudniejsze są sytuacje, w których różnego typu decydenci nie chcą rzeczywistej zmiany, ale wypada uruchomić jakieś szkolenia.

Trenerzy często są niepokorni i mówią: to my wprowadzamy zmiany. Jeżeli tak jest rzeczywiście, to wtedy są animatorami, liderami, menedżerami, ale nie trenerami. W swojej skórze występują wtedy, kiedy pomagają komuś, kto chce coś zmienić. Zarząd firmy planuje podnieść jakość sprzedaży, albo wzbogacić kulturę organizacji. Burmistrz oczekuje większej aktywności swoich podwładnych, dyrektor szkoły marzy o podmiotowych relacjach w triadzie uczeń, rodzic, nauczyciel. Wtedy trenerzy tworzą przestrzeń uczenia się ludziom, a rzeczywiste zmiany wprowadzają uczestnicy i ich szefowie. Trudno więc powiedzieć dzięki komu zmiana się dokonuje. Rolą prowadzącego warsztat jest często wchodzenie w rolę katalizatora procesu zmian.

Ostatnia modyfikacja: 14:02 05.07.2007

powiadom o błędach | ustaw jako startową | copyright Stowarzyszenie Klon/Jawor | kontakt | o portalu www.ngo.pl