o sytuacji edukacyjnej
Autor tekstu: JACEK JAKUBOWSKI - Instytut TROP -psycholog, superwizor treningu psychologicznego rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, superwizor STOP, sekretarz Rady Trenerów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Opisanie i zdefiniowanie sytuacji edukacyjnej napotyka na pewne trudności. Jeżeli człowiek uczy się w wyniku kontaktu z otaczającą go rzeczywistością, to każdą sytuację, w której się znajduje można nazwać edukacyjną (bo czegoś się w niej uczy). Do odpowiedzi zbliżyć się możemy dwiema drogami. Jedna z nich polega na badaniu warunków jej zaistnienia. Możemy szukać odpowiedzi na pytanie: co musi się wydarzyć, jakie zjawiska muszą zajść, żeby uczniowie się czegoś nauczyli. Druga dotyczy podstawowego założenia mieszczącego się w pojęciu "edukacja". Otóż jest to czynność intencjonalna, świadome oddziaływanie na innych ludzi. Wielu rzeczy możemy nauczyć się przypadkowo - pracując, rozmawiając, kochając… Jednak od czasu do czasu ( a w dzieciństwie i młodości codziennie) bierzemy udział w specjalnie zaprogramowanych i przygotowanych działaniach, które mają nam umożliwić nauczenie się czegoś. Jeżeli rzeczywiście sprzyjają temu, to nazwać je możemy sytuacjami edukacyjnymi. Warto też podkreślić, żeedukacja nie jest wpływaniem na człowieka . Jak już pisałem, znamy różne rodzaje wpływania na zachowania innych ludzi. Są wśród nich godziwe (przekonywanie, głoszenie własnych poglądów, namawianie, egzekwowanie demokratycznie uchwalonych praw) i niegodziwe (przymus, ingerencja, manipulacja). Sytuacja edukacyjna nie jest ani jednym, ani drugim. Polega nastworzeniu przestrzeni do własnej aktywności poznawczej. Merytoryczne treści, wartości czy obraz świata w niej podawany jest propozycją, wobec której uczeń - pod-miot może się dookreślić, opowiedzieć, po swojemu ją przyswoić. Wydaje się, że warunkami koniecznymi dla powstania sytuacji edukacyjnej są:
A. Poczucie bezpieczeństwa
B. Poczucie sensu
C. Aktywność
D. Wspólnota
Poczucie bezpieczeństwa
Ludzie, a zwłaszcza dzieci, czują się dobrze i mogą uruchomić cały swój potencjał poznawczy wtedy, kiedy się nie boją - czują się bezpieczne. Czują się bezpieczne w najgłębszym tego słowa znaczeniu - jako osoby, których godności i podstawowego prawa do szacunku nikt nie narusza. Rozwija się w nich wtedy poczucie własnej wartości, podnosi energia i motywacja do działania. Uzyskuje się to w prosty (a w praktyce jakże często trudny) sposób - nawiązując kontakt, komunikując akceptację, pracując nad własną zdolnością do miłości. Różne formy nacisku, braku szacunku, obrażanie, ośmieszanie - wynikające najczęściej z bezradności i zagubienia nauczycieli - budzą lęk i stymulują mechanizmy obronne. Człowiek w takim stanie nastawiony jest "na przetrwanie" i stosuje lepsze lub gorsze strategie walki o swoją godność.
Poczucie sensu
Sytuacja edukacyjna musi mieć sens (z czegoś wynikać, do czegoś prowadzić, czemuś służyć). Jej uczestnicy (uczniowie, studenci, kursanci etc.) muszą ten sens widzieć, rozumieć i akceptować go. Dla małych dzieci (dla dorosłych zresztą także) największy - najbardziej namacalny sens ma zabawa. Wiadomo też, że w zabawie dzieci uczą się najszyb-ciej. Inny rodzaj sensu wynika z zaufania do autorytetu. Do (cytując Fromma) autorytetu racjonalnego, zakorzenionego w dokonaniach i głębokiej wiedzy, a nie formalnego stanowiska. Dla większości dzieci dorośli więcej wiedzą o świecie, zaciekawiają, "pociągają" swoją atrakcyjnością. Potrafią zaciekawić czymś, co istnieje i warto się z tym zaznjomić. Albo znają metody rozwijania potrzebnych umiejętności. W miarę dorastania poczucie sensu uzyskuje się także przez to, że się rozumie (i akceptuje) cele, metody, sposób i organizację pracy. Najlepiej, kiedy się uczestniczy we wspólnym z prowadzącym i innymi uczestnikami procesie tworzenia programu pracy lub ma się możliwość wpływu na jego ostateczny kształt. Warto jeszcze raz podkreślić, że to uczestnicy tej sytuacji muszą przeżywać jej sens. Przekonanie nauczycieli, władzy, czy specjalistów o głębokim sensie jakiegoś działania nic nie da, jeżeli ci, którzy mają je wykonywać nie będą go akceptować. I chodzi tu o akceptację aktywną, a nie bierne podporządkowanie się.
Aktywność
Sytuacja o tyle będzie edukacyjną, o ile będzie wyzwalać lub po prostu umożliwiać aktywność uczestników. W tym przypadku mówiąc aktywność, mam na myśli przytomne, świadome i intencjonalne działanie. Jak samo słowo wskazuje, jest to "dokonywanie aktów" na podmiotowe uczestnictwo. Nie oznacza to, że zajęcia muszą być (choć mogą) wartkim, energicznym, pełnym gwaru i hałasu działaniem. Wsłuchanie się w ciekawy wykład, pełna rozwagi i spokoju rozmowa, zdyscyplinowana dyskusja, "oddanie się" procesowi tworzenia - są to wszystko różne odmiany aktywności człowieka. Będzie nią także medytacja, pisanie referatu, czy żmudne montowanie silnika. Rodzajów (może form) aktywności człowieka jest wiele. Wpisany jest w nią także relaks, wycofanie się z kontaktu zwane odpoczynkiem. Znalezienie wła-ściwego rytmu pracy, inspirowanie i odkrywanie źródeł energii, dobre struktura-lizowanie wydaje się być podstawową rolą nauczyciela. Jednocześnie unieruchomienie fizyczne, karanie za samodzielne myślenie, blokowanie poczucia humoru, suche przedstawianie informacji, wymuszanie podporządkowania powoduje irracjonalny bunt albo buduje syndrom "wyuczonej bezradności"
Wspólnota
Edukacja jako świadome działanie jest jedną z relacji międzyludzkich. Relacja ta, jeżeli ma spełniać swoje zadanie, musi opierać się na rzeczywistym kontakcie, spotkaniu, więzi. Poczucie "bycia razem" otwiera, pozwala głębiej zrozu-mieć rzeczywistość, uruchamia motywację do wysiłku. Chodzi tu zarówno o relację "prowadzący - uczestnik" (nauczyciel - uczeń) jak i fakt, że większość sytuacji edukacyjnych dotyczy grupy. I w grupie - zainteresowanej, wspólnie pracującej, dobrze zorganizowanej - najszybciej człowiek się uczy. Uczy się dzięki pracy swojej i innych, dzięki przepływowi informacji, synergii. Uczy także dzięki konfliktom i walce, jeżeli pozostałe warunki są zachowane. Jednocześnie w przeładowanych klasach, z "kipiącym", "dzikim" życiem społecznym, w walce podgrup tworzy się znakomite pole patologii życia społecznego - uzyskiwaniu pozorów wspólnoty przez ćpanie, wspólnego wroga, pozorne pseudokulturowe symbole etc.
Opracowanie to nie jest artykułem publicystycznym, ani rozprawą naukową. Jest próbą zebrania podstawowych założeń dotyczących edukacji, na podstawie których zbudowany może być program konkretnych działań. Chodzi tu o zbudowanie specyficznej technologii wprowadzania podstawowych wartości w życie. Jest to jedna z prób przełożenia takich pojęć, jak dobro, miłość, wolność i prawda na konkretne wydarzenia edukacyjne, jakim może być na przykład lekcja języka polskiego.
|
|
