Dlaczego trzeba płacić za szkolenia?
Dlaczego trzeba płacić za szkolenia?
Jest takie powiedzenie "nie ma nic za darmo". Odnosi się ono także do usług edukacyjnych. Ktoś może od razu zaprzeczyć "Wiele razy byłem na darmowym szkoleniu". Czyżby? Fakt, że my nie płacimy jeszcze nie oznacza, że usługa nic nie kosztuje.
Jeśli przeanalizujemy sytuację dokładniej to okaże się, że ktoś sfinansował salę, materiały szkoleniowe, poczęstunek, zakwaterowanie, wyżywienie, a co najważniejsze czas i wiedzę prowadzących zajęcia. O ile bez niektórych elementów można się teoretycznie obyć (zajęcia na wolnym powietrzu, bez materiałów i wyżywienia, nocleg u znajomych) to bez prowadzących, chętnych podzielić się z nami wiedzą i doświadczeniem, szkolenia nie będzie. Ograniczanie kosztów poprzez przeniesienie się np . w rzeczywistość wirtualną i uczenie poprzez e-learning nie eliminuje prowadzących, którzy pracują z nami i dla nas choć ich nie widać.
Kto za to płaci?
Przedstawiciele biznesu mieliby może problem z odpowiedzią na to pytanie, ale my z pozarządówki doskonale wiemy. Jeśli w grę wchodzą pieniądze to pochodzą one z grantów, darowizn, dotacji. W przypadku pieniędzy publicznych płacącym, choć nie bezpośrednio, jesteśmy my sami - podatnicy. Czy nam się to podoba czy nie wielokrotnie nieświadomie dokładamy się do bezpłatnych działań edukacyjnych. Otrzymać środki od instytucji nie jest prostą sprawą. Trzeba wymyślić i przygotować projekt, napisać wniosek lub ofertę, czasem negocjować, przekonać do koncepcji... Za tymi bezokolicznikami kryje się praca wielu osób , za którą trzeba zapłacić. Oczywiście, można za nią nie płacić i w tym przypadku mamy do czynienia z wolontariatem. Wiele organizacji właśnie tak działa. Jednak, żeby można było pracować społecznie, trzeba mieć przekonanie i determinację oraz... inne źródło dochodu. Tu pojawia się problem. Bo jeżeli organizacja szkoleniowa angażuje do pracy jedynie wolontariuszy to nie jest w stanie zaoferować dowolnych terminów w trakcie tygodnia, ponieważ ich trenerzy w ciągu dnia pracują zawodowo np. w biznesie. Oferta takiej organizacji może być ograniczona do niewielkiej ilości tematów, a umiejętności prowadzących niskie, bo bardzo trudno jest znaleźć chętnych to oddawania za darmo dużej wiedzy i szerokich umiejętności, które samemu pozyskało się najczęściej za pieniądze. I tu wracamy do punktu wyjścia - prowadzących, nawet przy minimalnych stawkach jakoś trzeba sfinansować.
Ale koszty bezpośrednie to nie wszystko. Nie zapominajmy o kosztach ponoszonych przez jednostkę oferującą usługi doskonalące: szkolenie samych trenerów, publikacjach z których czerpią oni wiedzę, kosztach funkcjonowania samej organizacji, których nikt nie chce pokryć, bo są nie atrakcyjne z punktu widzenia sponsora.
Sam temat "edukacja" też powoli przechodzi do zagadnień mniej docenianych przez instytucje finansujące. Można usłyszeć stwierdzenia "to ile oni będą się jeszcze szkolić?", "gdzie jest ten wymierny efekt?". Takie podejście darczyńców nie ułatwia realizowania projektów nastawionych głównie na kształcenie.
Inwestycja w środowisko pozarządowe
Ponosząc opłatę za uczestnictwo wspomagamy dalszy rozwój oferty organizacji oraz poziomu szkoleń. Dla klientów efekt takiej inwestycji widoczny jest po pewnym czasie. Niektóre organizacje oferują zniżki dla osób, które uczestniczyły we wcześniejszych edycjach. Dzięki temu za niższą opłatę możemy uzyskać wyższy poziom znajomości danego tematu.
Płatne usługi edukacyjne, choć dotyczy to wszelkich inicjatyw, stanowią wsparcie dla działalności statutowej organizacji, często nieodpłatnej. Organizacja prowadząca działalność gospodarczą, uzyskany dochód najczęściej przeznacza na dofinansowanie usług darmowych, przeznaczonych np. dla małych organizacji nie mających możliwości sfinansowania własnego rozwoju. Jeśli my sami lub przez naszą organizację jesteśmy w stanie zapłacić za trening, to pamiętajmy, że wartością dodaną jest nieodpłatne (lub po niższej cenie) uczestnictwo biedniejszych niż my w tym samym lub podobnym działaniu.
W związku z powyższym warto jest w budżetach własnych projektów uwzględniać pozycje dotyczące szkoleń lub podnoszenia kwalifikacji. Ponadto łatwiej jest samemu zapłacić w ramach realizowanego przedsięwzięcia np. 500 zł za szkolenie własnych pracowników niż zdobyć kilkadziesiąt tysięcy na projekt szkoleniowy dla kilkunastu osób.
Wkład własny
Konieczność pobierania opłat nie zawsze wynika z"pazerności" organizatora. Projekty finansowane ze źródeł zewnętrznych np. unijnych nierzadko wymagają od organizacji realizującej przedsięwzięcie finansowego wkładu własnego. Skąd go wziąć? Organizacja, która do tej pory nie prowadziła działalności, dzięki której zgromadziłaby fundusze na takie dofinansowanie ma duży problem. Szukanie kolejnej instytucji lub sponsora niesie za sobą kolejne nakłady czasu i środków. Często ograniczeniem jest pierwotne źródło np. środki unijne jednego typu nie mogą być wkładem własnym w inny europejski program lub pozyskanie nowego źródła nie zmieniło faktu, że pewne pozycje budżetowe nadal nie mogą być sfinansowane (nowe źródło ich nie pokrywa). W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak pobrać brakujące 10% projektu od uczestników. Pamiętajmy, że w takim przypadku nasza opłata stanowi pokrycie tylko części całego wydarzenia.
Obecność obowiązkowa
Kolejny aspekt pobierania opłat na uczestnictwo w szkoleniach to mianowicie frekwencja. Wiele osób zapisuje się na darmowe usługi, z których nie korzysta, nie kłopocząc się informowaniem o swojej rezygnacji. W efekcie miejsce, które mogą zagospodarować inni potencjalni uczestnicy z długiej listy rezerwowej, marnuje się; organizacja ma problem z wypełnieniem zobowiązań wynikających z umowy projektu; często ponoszone są wydatki nie do odzyskania - skserowane materiały, pierwsza doba hotelowa wraz z posiłkami pierwszego dnia. Prawdopodobnie problem wynika z faktu, że własne pieniądze, także macierzystej organizacji, są więcej warte, niż te które wydają inni. Pobranie opłaty eliminuje w większości zjawisko braku kompletu osób.
Darowany koń
Znane jest powiedzenie "Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda". Jednak praktyka pokazuje, że nawet na bezpłatne szkolenia uczestnicy przychodzą z bardzo wysokimi oczekiwaniami, nie tylko do zawartości merytorycznej, ale także w stosunku do sfery organizacyjnej. Bo jak to być na szkoleniu i nie dostać materiałów. Pomysł na umieszczanie ich w internecie, skąd uczestnicy sami mogą je wydrukować, rzadko spotyka się z aplauzem. Sala zwykle jest za mała, bez klimatyzacji, krzesła są niewygodne. Ośrodek ma brzydkie pokoje, niesmaczne jedzenie. Jeśli mamy poczęstunek to sama kawa i herbata nie wystarczy. Musi być mleko, soki, ciastka, woda gazowana i wszystkiego dużo. I dlaczego nie było ogniska przy piwie i z kiełbaską? Bądźmy konsekwentni: nie płacimy - nie wymagamy. Ale tu mamy następną pułapkę. W przypadku bezpłatnych szkoleń właściwie nie mamy możliwości dochodzenia własnych praw w przypadku, gdy usługa okazuje się bezwartościowa. Można sobie tłumaczyć "przecież nic nie płaciłem". Zapominamy jednak, że nawet w przypadku kiepskich szkoleń bezpłatnych ich uczestnicy "wydatkowali" czas, który mogli przeznacz yć na ciekawszą aktywność. Nierzadko stratą są też koszty dojazdu. Jeśli szkolenie było odpłatne, łatwiej jest reklamować usługę, domagać się rekompensaty a nawet zwrotu kosztów.
Jakość a cena
Brak odpłatności, idący w parze z niską rozpoznawalnością instytucji szkolącej, może budzić nieufność potencjalnych klientów. Osobom, którym obca jest idea darmowych usług, trudno sobie wyobrazić jak to możliwe, żeby szkolenie nic nie kosztowało. Szukają więc albo haczyka albo zakładają, że oferta ma niską jakość.
Wiele osób, w szczególności kadra kierownicza, wybierając dany produkt kieruje się właśnie jakością, a nie ceną. Ma to większe znaczenie przy szkoleniach branżowych lub specjalistycznych. W tych przypadkach płacąc mamy większą pewność jakości i ewentualnego wsparcia w przyszłości, a co za tym idzie zmniejszamy ryzyko wynikające z prowadzenia działalności bez zewnętrznego wsparcia merytorycznego na wysokim poziomie .
Inwestycja w siebie/organizację
Jeśli nadal żal nam wydanych pieniędzy, to pomyślmy o wydatku na działania edukacyjne jako o swoistej inwestycji. Płacąc za szkolenie otrzymujemy w zamian wiedzę, podstawowe umiejętności, świadomość niekompetencji, pomysły na własną działalność. Dzięki przeniesieniu informacji z treningu, podzieleniu się nimi z resztą grupy oraz zastosowaniu nowości, przyczyniamy się do lepszego funkcjonowania swojej macierzystej organizacji np. efektywniejszego fundraisingu, wydajniejszej pracy zespołu. Organizacje lub osoby zajmujące się działalnością edukacyjną mogą podpatrzyć pomysły na prowadzenie własnych zajęć, także płatnych. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z wymiernymi korzyściami ekonomicznymi.
Podsumowując: opłaty za szkolenia są korzystne zarówno dla potencjalnego uczestnika jak i dla organizatora. Ponadto sam rynek wymusza relację ceny do możliwości finansowych klienta. Zbyt drogie usługi, nawet najwyższej jakości, nie znajdą popytu.
Jednocześnie organizacja, która nie jest w stanie ponosić minimalnych nakładów na rozwój merytoryczny swoich pracowników, będzie skazana na korzystanie z bardzo ograniczonej oferty bezpłatnych zajęć, a co za tym idzie z czasem może stać się mało efektywna w swoich podstawowych działaniach.
Autorka: Katarzyna Adamska Dutkiewicz|
|
